Archive for Lipiec 2009

h1

Ogniskowanie izoelektryczne- a co to za diabelstwo?

Lipiec 22, 2009

A właśnie- „co to za diabelstwo?” pomyślałam sobie natykając się na wspomnienie tej metody w Biotechnologii molekularnej” Buchowicza. Ha! Zapytajmy Wujka Google. Wujek G. wzruszył jednak ramionami i pozostawił mnie bez odpowiedniego wyjaśnienia w języku polskim. Nie było innej rady jak poszukiwać skrótu „IFE” w stronach anglojęzycznych. Tym sposobem dotarłam wreszcie do potrzebnej informacji otwierając ze śpiewem na ustach Wikipedię in English. No, dobra, śpiewu na ustach nie było, za to było westchnienie ulgi- Wikipedia może nie jest najbardziej wyszukanym, ale jednak zwięzłym i przystępnym źródłem informacji. Czuję się niejako w obowiązku podzielić się moimi notatkami z osobami, które spełniają trzy warunki: 1) chcą dowiedzieć się czym jest IFE, 2) nie posługują się dostatecznie sprawnie w.w. językiem, 3) jakimś cudem trafią tutaj. Mnożąc przez siebie powyższe prawdopodobieństwa (jedno z nich bliskie zeru), można dojść do wniosku, że moje działanie jest bezcelowe, bo prawdopodobieństwo zaistnienia zjawiska graniczy z cudem. Jednak ilu już wielkich tego świata zdawało się działać bezcelowo? ;D Jeśli by jednak znalazł się ktoś spełniający powyższe warunki- czyta na własne ryzyko. Tłumaczenie jest o tyle wiarygodne, o ile ufa się w umiejętności tłumacza 😉

OGNISKOWANIE IZOELEKTRYCZNE (IFE) to technika pozwalająca na rozdzielenie różnych cząsteczek na podstawie różnic w ich ładunku elektrycznym. Metoda ta wykorzystuje fakt, że ładunek cząsteczki zmienia się wraz ze zmianą otaczającego pH. Białko znajdujące się w pH niższym niż punkt izoelektryczny mu własciwy, przyjmuje ładunek dodatni i wędruje w kierunku katody. Podczas tej migracji ładunek maleje, do momentu gdy cząsteczka znajdzie się w regionie o pH właściwym dla jej punktu izoelektrycznego. Wtedy jej ruch ustaje (cząsteczka jest obojętna). W rezultacie poszczególne rodzaje białek zostają skupione w postaci wyraźnych pasków w miejscach pH odpowiadającego ich punktowi izoelektrycznemu. Technika charakteryzuje się wysoką rozdzielczością, jako, że udaje się rozdzielić na odrębne paski białka różniace się zaledwie o jeden ładunek. Ogniskowanie izoelektryczne występuje prawdopodobnie w żywych komórkach. Fosforylacja i defosforylacja cząsteczek powoduje zmiany ich punktu izoelektrycznego i ruch w gradiencie pH, co staje się prawdopodobnie siłą napędową transportu w komórce.

Tyle z moich notatek. Ciekawe, czy kiedyś zobaczę coś takiego na oczy…

h1

Lipiec 22, 2009

Za chwilę wiozę „papiery” na farmację. Ostatecznie i nieodwołalnie. Niech już tak będzie, przekonam się na własnej skórze już za dwa miesiące, czy był to dobry wybór … Dotychczasowe przygotowania do ponownego wtłoczenia w mechanizm nauki ograniczają się do odpoczynku, poprawiania kondycji fizycznej i zakupów- szczególnie mebli. Bardzo istotne dla mnie jest biurko- nie wyobrażam sobie nauki bez odpowiednio wygodnego miejsca pracy! Niestety tak samo jak w domu nie będę miała dostatecznej ilości światła i coś czuję, że za kilka lat nie będę widziała czubka własnego nosa…

buchowicz

Przeczytałam ostatnio książkę Jerzego Buchowicza „Biotechnologia molekularna”. Przez wstępy jakoś ciężko się brnęło, wydumane zdania, zawijasy. Już sobie pomyślałam, że tak to jest gdy naukowiec sili się na literackie popisy, ale gdy już doszło co do czego to język był bardzo zwięzły i przystępny.

Dla kogo przeznaczona jest ta pozycja? Z okładki dowiadujemy się, że dla „studentów biologii, biotechnologii, rolnictwa i medycyny, nauczycieli i uczniów szkół średnich, dziennikarzy popularyzujących naukę, a także osób zajmujących się tym problemem zawodowo oraz zainteresowanych społecznymi skutkami postępu biotechnologicznego”. Według mnie, jeśli dla studentów, to tylko jako bardzo ogólny przegląd metod stosowanych w biotechnologii i jako ewentualne źródło dalszej, dogłębniejszej literatury. Nie wydaje mi się, by ten stopień uogólnienia był przydatny lekarzowi (chyba, że jako rodzaj ciekawostki, ale wtedy równie dobrze może ją czytać matematyk) a już tymbardziej biotechnologiowi, który oprócz przeglądu metod musi znać jeszcze odpowiednią technikę. Jeśli chodzi o dziennikarzy popularyzujących naukę- tu się zgadzam. Ta książka pozwala zrozumieć istotę omawianych metod, nabrać ogólnego spojrzenia na dany temat. Licealiści i nauczyciele? Jak najbardziej. Jeśli ktoś się tym interesuje, to na poziomie wiedzy z lekcji biologii jest w stanie wszystko ogarnąć 😉 Schematy, zdjęcia i tabelki są naprawdę pomocne i czytelne. W ocenie poczynań biotechnologii autor stara się być obiektywny, ale wiadomo, że spod tego przebija skrywane poczucie krzywdy wynikające z faktu, że społeczeństwo nie rozumie i lub nie akceptuje pewnych technik.

Odebrałam tą pozycję całkiem pozytywnie. Czytało się dobrze, szybko. Dzięki tej książce w głowie pootwierały się odpowiednie szufladeczki i wszystko się zgrabnie poukładało. Gdy o czymś wcześniej nie słyszałam, lub nie jest zbyt wyczerpująco opisane- szukam rozszerzenia w internecie lub innych książkach. Tak było np. z ogniskowaniem izoelektrycznym, do którego wrócę w następnej notce.

Zapomniałabym- jest jeszcze jedna zaleta tej książeczki- jest lekka ;p Dzięki temu mogła pojechać ze mną w góry, nie łamiąc mi kręgosłupa pod ciężarem torby 😉

h1

Pierwsza odsłona potencjalnego genetyka ;)

Lipiec 16, 2009

Jest to już mój drugi blog dotyczący genetyki. Sciślej mówiąc, jest to kontynuacja bloga powstałego na onecie, w związku z czym pierwsze posty można przeczytać pod adresem:

http://genetyka.blog.onet.pl/

W poprzednim blogu istniała też bardzo istotna uwaga, że są to przemyślenia POTENCJALNEGO genetyka. Należy przez to rozumieć, że nie mam w tej dziedzinie niestety żadnego wykształcenia, ale tak się składa, że pewne życiowe doświadczenia pozwoliły mi na „spróbowanie” tego tematu. Dzięki temu genetyka i związana z nią biotechnologia stały się moim największym zainteresowaniem, które postaram się rozwijać, relacjonując jednocześnie swoje poczynania na stronach bloga. Wszelkie sugestie, komentarze i rady mile widziane 😉 Byle z taktem i bez uprzedzeń.

„Potencjalny genetyk” nadal nie wie co go naprawdę czeka w życiu, ma jednak nadzieję, że podejmuje właśnie dobre wybory dotyczące uczelni. Właściwie mogę już czuć się studentką Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Problem tylko w tym- na jakim kierunku… Zostałam przyjęta na lekarski, farmację i biotechnologię medyczną. Najprawdopodobniej zdecyduję się na farmację… Właśnie przed chwilą sprawdzałam listę na biotechnologię, o ile mnie wzrok nie myli, przyjęto 12 osób na stacjonarne! A jednak się udało, a lepszy wynik miała tylko jedna osoba (i wiem nawet kto ;p Pozdr dla S.!)… Dwanaście osób na roku? Czy to nie są dobre warunki? Trochę nie chce mi się w to wierzyć i szczerze mówiąc nie rozumiem skąd tak nagłe zmniejszenie liczby osób (zdaje się, że o tej pory było około 30 na roku). Z lekarskiego już dawno zrezygnowałam. Nie czuję, że mogłabym się do tego nadawać. Z drugiej strony nie mam też pewności czy będzie mi dane pracować naukowo… na co szczerze mówiąc liczę.

Jeśli tylko się uda, postaram się umieszczać na blogu nowinki biotechnologiczne, komentarze do książek, które przeczytałam, moje rozważania dotyczące przerabianych przeze mnie tematów, wątpliwości, pytania (najczęściej retoryczne, lub czekające na więcej szczęścia w prywatnym researchu) i wszelkiego rodzaju przemyślenia raczej bardziej niż mniej związane z dziedziną przewodnią.

Zapraszam do lektury, postaram się, by była ciekawa i konstruktywna 😉