Archive for Grudzień 2009

h1

Przesilenie….

Grudzień 31, 2009

I’m tired. Częściowo z powodu tego, która jest godzina, a częściowo z powodu dziwnego stanu mojego mózgu. Mam tyle kół poczynając od poniedziałku, a mój mózg kategorycznie odmawia współpracy. Najgorsze jest to, że ja naprawdę siedzę nad tym, np. nad biofizyką- powtórzyłam już prawie cały materiał, ale nic mi z tego nie zostało! Patrzę na pytania z zeszłych lat i myślę sobie „co do cholery?!” Jakbym to widziała pierwszy raz. Pamięć jak ser szwajcarski. Notatki w postaci schematyczno-wizualnej, gotowej tylko do przyswojenia zrobione, przeczytany podręcznik- a w głowie nic! Jakieś przesilenie? Z botaniki to samo. Wszystko opracowane w tabelkach, nazwy łacińskie powtarzane z wyprzedzeniem- ale efektywność żadna. A koło we wtorek. Coś czuję, że znowu mobilizacja nastąpi dopiero w nocy przed sądnym dniem.

Inną przyczyną nienajlepszego samopoczucia jest moje przypuszczalne niepowodzenie w aplikacji do Amgen Scholars Programme… Wysłałam dzisiaj 88 maili, dostałam jakieś 5 zwrotnych, wszystkie odmowne (nie mamy miejsca, nie bierzemy, już obiecaliśmy itp…).  To nie nastraja najlepiej…. Ale zostały jeszcze 83 możliwości… Jeśłi się nie uda to w sumie chyba bez większego żalu spróbuję w przyszłym roku. Nie wiem, czy dałabym radę wyjechać na miesiąc (tak sobie to tłumaczę ;p)… Zresztą kto mógłby chcieć do researcha mnie, z jaką motywacją? Niby nie potrzeba doświadczenia w dziedzinie, ale tak czy inaczej nie mogłam się niczym ciekawym pochwalić, co nie jest dobrze.

Na dodatek bliska mi osoba zarzucila mi dzisiaj, że gdy tylko nie pracuję a robię coś innego nazywam ten czas „zmarnowanym” … I rzeczywiście, tak robię… A najgorsze jest to, że często ten czas spędzam właśnie z tą osobą…  Wiem, jakie to okropne. Muszę to przemyśleć… Nie może być tak, że nie mam cierpliwości nawet żeby się przytulić, bo „muszę” coś w tej chwili robić. „Tak jakby to była sprawa życia i śmierci” 😦

Tak, wiem, nie miało być na tym blogu bezsensownych jęków. Ale to jest ważne.

Reklamy
h1

Studia a zainteresowania- czy to bangla? Świąteczna paczka Marty.

Grudzień 23, 2009

Nadal nie wiem czym będę chciała się zajmować. Ale jeśli nie spróbuję różnych rzeczy, to jak się przekonam?

W ramach ogólnego rozwoju przygotowuję się do CAE i piszę artykuły do Pulsu UM. To miłe. I obydwie rzeczy lubię robić. Pomimo tego, że pierwsza jest strasznie czasochłonna a sterta nieodrobionych zadań rośnie, rośnie i rośnie! Czasem trzeba usłyszeć z ust nauczyciela „Marta! One writing a month is a MUST!” ;p Nic lepiej mnie nie mobilizuje. Nie, naprawdę to lubię i muszę się przyznać, że jeszcze stosunkowo niedawno rozważałam nawet studia językowe…..

W ramach moich zainteresowań bardziej naukowych, zapisałam się na koło genetyki medycznej. Mało związane z biotechnologią, ale za to bardzo ciekawe. Skłoniło mnie do refleksji dlaczego nie wyrosły mi moje czwórki. A ostatnio mieliśmy interesujący wykład o oftalmogenetyce. Wtedy zaczęłam się zastanawiać dlaczego nie poszłam na medycynę ze specjalizacją genetyka medyczna. Ale szybko mi przeszło 😉

Uważnie (jak na moje możliwości dostępu do internetu) śledzę stronę STN, ale koła naukowego biotechnologii medycznej ani widu ani słychu. Wielka szkoda. Spróbuję wobec tego iść na spotkanie koła „Operon” pomimo, że to nie na mojej uczelni (Uniwersytet Przyrodniczy).

Wyżej wspomniane koło organizowało ostatnio w Poznaniu Konferencję Studentów Biotechnologii, na którą udało mi się zapisać i sumiennie uczestniczyć oglądając wszystkie wystąpienia. Nie żałuję, że tam poszłam- osiągnęłam to co chciałam. Dowiedziałam się czym zajmują się ludzie wokół mnie, na jakim to stoi poziomie i mam nadzieję, że sama kiedyś wezmę czynny udział w takiej konferencji. Byłam jedyną przedstawicielką swojej uczelni. Wstyd mi trochę za naszych biotechnologów.
Bardzo mi się podobał wykład pani profesor Anny Latos- Bieleńskiej na temat objawów chorób genetycznych dotyczących uzębienia, który wygłosiła  na rozpoczęcie konferencji. Ogólnie było fajnie 😉 I dużo ciastek.

Jeśli chodzi o mój PRAKTYCZNY wkład w naukę (lol) to jest do tej pory zerowy. Chciałabym jednak i mam nadzieję, że się uda, przyjrzeć się pracy laboratorium molekularnego pod banderą pana dr Budnego. Mamy taką możliwość własnie w ramach koła genetyki medycznej. Dr Budny zajmuje się naprawdę ciekawymi rzeczami i gdy na wspomnianym wyżej wykładzie pani prof. Latos-Bieleńskiej usłyszałam jakie ma osiągnięcia obiecałam sobie, że nigdy w zyciu do niego nie zadzwonię, bo przecież jak ja, taki nicniewiedziak, mogłabym z nim osobiście rozmawiać! Pomimo to zadzwoniłam (numer dostalam od opiekuna naszego koła gen med) i okazało się, że dr Budny sprawia wrażenie całkiem sympatycznego człowieka. Ciekawe jak zareaguje gdy dowie się co studiuję, na którym jestem roku i że nic nie wiem we wspomnianej dziedzinie. Na razie zostałam poproszona o kontakt „w styczniu”, bo mają dużo pracy, ale nie dam się i rzeczywiście zadzwonię. A co.

Na święta zainwestowałam w kilka książek. Rodzice sprytnie stwierdzili, że oddadzą mi za nie połowę kasy i nie będą musieli już robić mi prezentu 😦

Jeden zakup związany jest z moją przyszłą domniemaną obecnością w laboratorium. Nie wiem nic oczywiście o chorobach genetycznych, aberracjach chromosomowych, metodach stosowanych do ich wykrywania. A przynajmniej w porównaniu ze specjalistą w tej dziedzinie. Przyznaję się bez bicia.

Dlatego wyciągnęłam z półki książkę „Biologia molekularna w medycynie. Elementy genetyki klinicznej” Jerzego Bala.

I zakupiłam jeszcze „Badania cytogenetyczne w praktyce klinicznej” Małgorzata I. Srebniak, Agnieszka Tomaszewska. Coby nie być całkiem „zielona” w tematyce. Cudów chyba też się po mnie nie spodziewają, mam nadzieję…

Poza tym, jako że nie mogę być przecież gorsza od „lekarskiego”, zakupiłam sobie podręcznik, z którego mają egzamin- „Genetyka medyczna” (bardzo skąpo informacji o chorobach, wielu chorób w ogóle brak… i drogi!).

Z myślą o mojej prezentacji na parazytologię kupiłam „Organizmy transgeniczne w medycynie i farmacji” (a cienkie to! I mało konkretne niestety, o czym przekonałam się próbując złożyć informacjie w logiczną całosć. Ale w dużej mierze mi pomogło przy prezentacji, więc oceniam w sumie na mały plusik ;p):

Jako, że szukam połączeń swojej dziedziny z genetyką, zaopatrzyłam się również w „Podstawy farmakogenetyki i farmakogenomiki w praktyce klinicznej” Józefa Prandota, ale jeszcze tego nie zgłębiałam i wydaje się być czarną magią. Za mało jeszcze wiem.

A z ciekawości dołożyłam sobie jeszcze do świątecznej paczki „Genetyczne, epigenetyczne i bioenergetyczne mechanizmy starzenia się i nowotworów” Zbigniewa Srebro i Henryka Lacha. Zawartości merytorycznej jeszcze nie oceniam. „Wyglada” na dość konkretną 😉

Poza tym przyszła nowa „Biotechnologia” (muszę pamiętać, żeby zaprenumerować na przyszły rok!) i mam jeszcze kilka rozpoczętych powieści i na pewno jeszcze coś dostanę na gwiazdkę, więc mam co czytać! Mogłaby mnie teraz nawet dzikia śnieżyca odciąć od świata!

h1

W poszukiwaniu swojej drogi.

Grudzień 23, 2009

Ufff… Święta. Udało mi się wreszcie dotrwać do momentu, w którym mogę zaktualizować bloga. Chciałabym robić to częściej niż raz na trzy miesiące, ale – tutaj muszę się wytłumaczyć – w Poznaniu nie mam dostępu do internetu (to boli) i raczej nie powiem, że cierpię na nadmiar wolnego czasu ;p Od czego to może zależeć? Są ludzie, którzy deklarują, że na pierwszym roku farmacji leżeli do góry brzuchem i nie robili nic, a ja jakoś jestem w stanie nawet w tych warunkach wypełnić sobie plan do granic możliwości!

Chyba dosyć dużo się zmieniło w moim życiu. I dużo się działo przez tych kilka miesięcy. Myślę, że mam kilku naprawdę fajnych nowych znajomych, o co w moim przypadku dość ciężko 😉 Część grupy odnosi się do mnie z dystansem, może nawet leciutką niechęcią, ale nie będę w to wnikać, bo pewnie oni też nic za to nie mogą. Nie wszystkich trzeba kochać. Nic sobie nie zrobiłyśmy, a jeśli to po prostu „inny język” to lepiej nie robić gwałtownych ruchów i pozostawić sprawę samej sobie.

Czy wybrałam dobry kierunek? To się chyba dopiero okaże. Na chwilę obecną przedmioty mi „leżą”, a nawet mogę stwierdzić, że polubiłam chemię! Pomimo tego 3+ z ostatniego koła z kationów 😀 Nigdy wcześniej by mi się coś takiego nie przytrafiło. Czego te studia nie robią z człowiekiem.

Botanika też jest w porządku, naprawdę ją lubię i pani dr Budzianowska jest w moim odczuciu całkiem sympatyczna. Może i nie znam rodzin roślin i wcale nie mam pewności, że zdam te dwa koła po świętach (w tym jedno praktyczne), ale sam przedmiot sprawia mi dość dużo przyjemności (dobra, mniej przyjemne momenty też są, np. kontakt z podręcznikiem Brody).

Biofizyka… Gdyby nie asystent robiący nam kartkówki, przez które nie szło przebrnąć, byłaby całkiem fajna. Co może lepiej wyjaśnić procesy zachodzące w komórkach niż opis fizyczno- matematyczny? Sama biofizyka MUSI być ciekawa. Szkoda tylko, że te zajęcia w ogóle nam tego nie przekazały. Zabawa w ćwiczenia była przyjemna, ale co to miało nam dać? Nie wiadomo. Również koło po świętach ;/

Biologia z genetyką… Myśli me i serce uśmiechają się wdzięcznie do drugiej części tej nazwy! W praktyce jednak jest to PARAZYTOLOGIA (+ strzępki genetyki). Wykłady z genetyki beznadziejne, nic nie wnoszące, odczytywane ze slajdów masło maślane. I jeszcze trzeba się tego nauczyć (egzamin po świętach). Ćwiczenia dotyczyły parazytologii (też je lubiłam, był fajny prowadzący, można było oglądać, rysować – taka zabawa). Seminaria dotyczące różnych tematów- zanieczyszczeń, hałasu itp. Polegają na wygłoszeniu prezentacji na dany temat przez wyznaczone grupy studentów. Udało mi się, wraz z koleżanką, wywalczyć temat „Organizmy transgeniczne: bezpieczeństwo dla człowieka i środowiska. Fakty i mity.” Jako jedyny zespół będziemy ją prezentować zaraz po świętach. Udało mi się już wstępnie skończyć moją część prezentacji. Zajęło mi to 40 godzin, musiałam przerzucić kilka książek, trochę czasopism i poszperać w internecie. Mam nadzieję, że nie ma żadnych przekłamań. I starałam się być obiektywna. Mam nadzieję, że moje pomysły na ciekawe przekazanie tych wszystkich treści jakoś wypali i ludzie nie zasną 😉 O tym wszystkim możnaby mówić godzinami, a na moją część i koleżanki łącznie jest 45 minut. A ja mam 95 slajdów :O Ciekawe, czy dałoby się ją jakoś tu wrzucić, albo w jakiś sposób opublikować, może ktoś by się wtedy krytycznie wypowiedział na jej temat? (wychodzi ze mnie córka informatyka- zero umiejętności komputerowych). Chciałabym, żeby temat zainteresował słuchaczy tak jak mnie! Wizja utopijna? ;p

Nie wiem jak będzie w przyszłym roku. Czy nie zapomnę przystąpić w porę do rekrutacji na biotechnologię ;p Czy uciągnę w jakikolwiek sposób dwa kierunki. Czy uda mi się studiować je za darmo. nie wiem nawet czy farmacja mi się do czegoś przyda (jak narazie chyba do niczego, ale są szanse, że zacznie na późniejszych latach ;p). Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży po mojej myśli. Cóż, farmacja farmacją, a o rozwijaniu swoich zainteresowań nastukam trochę w następnym poście! xD