Archive for Czerwiec 2010

h1

Wakacje – czyli jak się nie odstresować :|

Czerwiec 27, 2010

Długo wyczekiwane, upragnione, okupione stresem egzaminów i zaliczeń. Dlaczego w końcu nie może być dobrze?… Chyba po prostu nie jest mi dane się odstresować. Jak tak dalej pójdzie to będzie ze mną krucho… A całe nieszczęście spowodowane jest przez tą oto istotę:

 To jest Gufik. Ma 6 lat i ja jestem jego panią. I ten oto Gufik (Hueik, nagroda dla tego kto zgadnie skąd to drugie imię) spędza mi dosłownie sen z powiek… Mieliśmy już operację usuwania kamieni z pęcherza (są znowu, pewnie też do operacji, jeszcze nie zdecydowaliśmy), leczyliśmy zapalenia pyska, skóry, problemy z wątrobą… A teraz przyplątały nam się jeszcze dodatkowe problemy z kręgosłupem. Psa bolą podobno tylne łapy i co jest najgorsze – dwa razy dostał już chwilowego paraliżu tylnych łapek! Wygląda to strasznie i po prostu mrozi mi krew w żyłach… Za pierwszym razem zaczął się słaniać na nogach, za drugim razem po prostu przewrócił się na spacerze, tak jakby tylne nogi odmówiły mu całkowicie posłuszeństwa… Nie trwało to nawet sekundę, ale zmartwiło mnie strasznie! A co, jeśli dostanie trwałego niedowładu? Podobno może to być spowodowane jego nadwagą, ale tego psa teraz naprawdę trudno odchudzić. Musi jeść karmę rozpuszczającą kamienie, więc nie może przejść na dietetyczną. Pływanie powoduje u niego przeziębienie pęcherza i duże problemy. Chodzić długo nie może z powodu stawów i kręgosłupa! Nie pozostaje mi nic, tylko się postresować jeszcze dłużej 😦 W piątek jedziemy do ortopedy, zobaczymy, czy nam coś doradzi. Martwię się strasznie…

I nie obchodzi mnie, że to blog o genetyce. Jest to też o mnie, więc i o tym, co genetykowi siedzi na łbie i nie pozwala pracować 😦

Reklamy
h1

Krótko, krócej, najkrócej…

Czerwiec 12, 2010

Sesja. Tak jakby. O ile sesją można nazwać dwa egzaminy.

Przede mną jeszcze botanika (w poniedziałek) i chemia nieorganiczna. Botanika jest własciwie chyba jednym z przyjemniejszych egzaminów do nauki, jak dla mnie, jednak gorszych do pisania. Jestem na tzw. „przedterminie” dla osób z jakąś tam średnią z ćwiczeń i zamiast z całego materiału przygotowujemy się tylko z dwóch rodzin- Solanaceae i Rosaceae… Tylko nikt nie wie, jak to własciwie ma wyglądać, bo ta forma została wprowadzona dopiero w zeszłym roku… I podobno poszło tragicznie… 20 pytań testowych. Samych roślin dość dużo. I nie wiadomo w ogóle pod jakim kątem się uczyć. Nikt nie potrafi udzielić takich informacji… Więc siedzę nad książkami i nudzę się, nie widząc co właściwie powinnam robić. Takie wszystko i nic.

Za to myślę ciągle nad czymś zupełnie innym. Tak, ogłaszam wszem i wobec- złożyłam papiery na biotechnologię medyczną… Niebiosa zlitulcie się nade mną. Nie wiem czy to przeżyję. Szczególnie z moim zrytym charakterem, pracoholicznym nastawieniem i chybotliwym poczuciem własnej wartości… Ale jeśli nie spróbuję, to nie przekonam się, nie? Chyba gdzieś już pisałam czym jest dla mnie challenge. Powietrzem!

Kilka ostatnich wydarzeń pozwoliło mi podjąć właśnie taką a nie inną decyzję. Po pierwsze – brakuje mi tej tematyki, a moje studia zbyt wiele mi już jej nie zapewnią. Po drugie – źle się czuję mając zbyt mało na głowie (chore – wiem). Po trzecie – pewien przypadek… Spotkałam w biurze rekrutacji kolegę z roku, który również ma ten sam plan co ja! O ile łatwiej byłoby studiować, pertraktować z ćwiczeniowcami, dzielić się materiałami, mając kogoś znajomego z tymi samymi dwukierunkowymi problemami! 😉 Po czwarte- zapoznałam sie trochę z planem i okazało się, że biotech na pierwszym roku miał teraz wolne środy i czwartki – czyli właśnie wtedy, gdy ja mam zajęcia od rana do wieczora z moją grupą na drugim roku farmacji (a nie chcę ludków opuszczać!). Po piąte – widzę pewną akceptację ze strony moich bliskich. Chyba wiedzą, że mi tego potrzeba, chociaż będzie ciężko. W związku z drugim kierunkiem, robię kilka postanowień:

  1. Moim wiodącym kierunkiem jest cały czas farmacja.
  2. Nie muszę mieć ze wszystkiego dobrych ocen!!!! Ale systematyczna praca jest KLUCZOWA.
  3. Nie będę terroryzować bliskich moim stresem i niepowodzeniami!!!! To powinno być na pierwszym miejscu.

A mam też i inne postanowienia, związane z wakacjami! ❤

  1. przygotować się ostatecznie do CAE i zaliczyć w tej jesienno-zimowej turze.
  2. podszkolić rosyjski i niemiecki
  3. kultywować tradycje bieganiowe, rowerowe, a szczególnie KONNE!
  4. zrobić prawo jazdy (no czas najwyższy)
  5. zastanawiam się cyz nie zrobić też czegoś już z przyszłego roku, w końcu później może być strasznie „ciasno” czasowo.
  6. Poświęcać duużo czasu mojemu psu ;*
  7. czytać, czytać, czytać…….!!!!! ❤

Ach… wakacje!

A jeszcze taka ciekawostka, związana z moim zaliczeniem praktycznym z chemii. Moja domowa pracownia chemiczna. Nie ma to jak praktyka na uczelni państwowej xD

Nie pytajcie co tam robi pałerreńdżers ;p