Archive for Listopad 2010

h1

Gra strategiczna.

Listopad 28, 2010

Nie wiedziałam, że można spać w tylu różnych miejscach. Na wykładzie, na piwie ze znajomymi, a ostatnio coraz częściej – między przystankami w tramwaju. Oprócz mnie, sypiają tam jeszcze tylko żule.

Przyznaję – jest kocioł. Naprawdę trzeba się mocno spiąć, żeby wszystko ogarnąć, żeby zamknęło się w jakąś całość. Nauczyłam się też iść na pewne kompromisy – np. ten piątek i sobota przeznaczone były na odpoczynek, kosztem niezdanego poniedziałkowego koła z matmy (niezdanie tego koła – na szczęście pierwszego w tym roku – jest wpisane w misterny plan gry). Bo czuję się jak w jakiejś grze… Najważniejsza jest strategia- rozplanowanie wszystkiego, poświęcenie jednego koła dla innego albo odpuszczenie jakiegoś koła zupełnie, żeby można je było poprawić i podnieść sobie średnią potrzebną do zwolnienia z egzaminu… Stąd myślę, że w poniedziałęk przyda mi się pytanie: „Panie docencie, a ile mi zabrakło do 2?”. Następnie – szczęście. Też bardzo istotne… Na koniec – współpraca. Gdyby nie A., od której mam b. dobre wykłady, miałabym problem z nauką na fizyczną 🙂 I oczywiście współpraca z ćwiczeniowcami. Czasem muszę się zwolnić z jednych zajęć, żeby iść napisać koło z innych… U niektórych jest łatwiej, u innych trudniej, ale na razie wszystko łączę.

Mam 6 przedmiotów z farmacji i 6 z biotechnologii. Ale przepaść pomiędzy jednym a drugim kierunkiem jest tak duża, że mam wrażenie, że na farmie robię 10 przedmiotów a na biotechu dwa… Cały mój wysiłek skupia się głównie na farmacji i to ten kierunek dosłownie spędza mi sen z powiek. Biotechnologia to na razie powtórka z anatomii i biofizyki. Najgorsza jest tam matematyka – ale dla niej zarezerwowałam przerwę świąteczną, inaczej nie dam rady. I mamy techniki laboratoryjne. Szkoda, że tak mało. Szpital WCO jest przerażający.

Na początku podeszłam do tego wszystkiego na niesamowitym luzie. Miałam nawet więcej czasu niż w zeszłym roku, studiowało się super ;p Wszystko to wynikało z założenia, że nie jestem w stanie osiągać takich samych wyników jak rok temu. Niestety okazało się, że jednak można. I jak już zda się kilka pierwszych kół wystarczająco dobrze, zaczyna się myśleć o zwolnieniu z egzaminu… i już kolejne koła przestają być obojętne… I tak teraz znowu jestem w kotle, z celem ukierunkowanym na zwolnienie z egzaminu z fizycznej, organicznej, anala, fizjologii… Miejmy nadzieję, że chociaż któreś z nich mi się uda! Byłoby o wiele łatwiej w czerwcu/lipcu <tak to działa właśnie>

Jeśli chodzi o zwolnienia z przedmiotów to największy problem mam z… WFem i BHP!!!!!!!! Absurd totalny. Niestety prawdziwy.  

Koła, koła… Jeśli chodzi o naukowe, to: Biotechnologii Medycznej, Terapii Genowej i w planach Chemii Organicznej, o ile pewien organista na mnie nie naprycha ze śmiechu, jak się zgłoszę.

Kolejny odpoczynek zaplanowany na wieczór 9 grudnia a później 17-18 grudnia 😉 Juhuuu!

Reklamy