h1

Uff… Wreszcie sesja!

Luty 5, 2011

I wcale nie żartuję.

Wydaje się, że wszystkie kolokwia mam do przodu (czekam jeszcze na dwa wyniki) a w przyszłym tygodniu pozostały mi same angielskie, wf-y i fakultet, stąd  mogę stwierdzić, że zaczynam odpoczynek! Do dwóch egzaminów w kolejnym tygodniu zdążę się ze spokojem przygotować, a jeśli mam odpowiednią ilość czasu, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik i jeśli nie muszę się uczyć po nocach, to potrafię przy tym odpoczywać. I to jest właśnie ta nauka, która sprawia mi satysfakcję. Szczególnie, że przedmioty są bardziej biologiczne, niż chemiczne, więc też łatwiejsze w przyswojeniu. Z farmacji muszę zdać fizjologię (z 9 kół w półroczu miałam ponad 90% wygrywając ocenę wyżej na egzaminie) a z biotechnologii – anatomię, na którą już trochę się przygotowywałam i co tu dużo kryć – po zeszłorocznej katordze na farmacji dużo pamiętam, więc nie będzie aż takiego problemu. Jednym słowem – luz. Który zainaugurowałam już wczoraj wybierając się do kina na „Jak zostać królem” ❤ Nie ja jestem w sieci od recenzji filmów, ale napiszę tylko, że podobało mi się bardzo. Po całym wstępie historycznym mojej mamy – jeszcze bardziej 🙂 Szkoda tylko, że bardziej z kina pamiętam to, że musiałam się wykłócać o zajęte miejsce ;/ Hate this. Szczególnie na zakończenie sześciokołowego tygodnia okraszonego trzema odpytywaniami…

 Jak to podsumowała mnie koleżanka z biotechnologii: „dzień wolny, to dzień stracony” ;] W sumie miała rację, chociaż jest to raczej smutna prawda, ale tylko to pozwala jakoś przetrwać… Dobra organizacja jest kluczowa… Trudno mi nawet opisać, jak strasznie się wkurzyłam (wewnętrznie, oczywiście) gdy pani dr od matematyki zarzuciła mi, że to, że proszę o pozwolenie na napisanie kolokwium tydzień później, wynika wyłącznie z mojej złej organizacji, bo przecież ona uprzedzała, że w styczniu trzeba się uczyć matematyki regularnie! I czy to na pewno ma sens studiować dwa kierunki! Moja ambicja została poważnie, poważnie żgnięta w tyłek. To było meganiesprawiedliwe. Ale zobaczymy co powie po sprawdzeniu mojej pracy ;>

A nawiązałam do tego dnia wolnego/straconego, bo zwolniono mnie z kolokwium końcowego z fizyki. Czasem naprawdę trzeba się trochę porozpychać łokciami, również żeby przetrwać, oczywiście. W sumie nie wierzyłam, że mnie zwolnią. Ale czego nie robi dobre wrażenie. Na ostatnie trzy zajęcia (a szczególnie na ostatnie) starałam się przychodzić jak najlepiej przygotowana, wcześniej zapytałam się dr Tuliszki czy jest taka możliwość, żebym tego koła nie musiała pisać, bo pisałam je już w zeszłym roku na farmacji, więc ta myśl została już zasiana w jego umyśle. A po zaliczeniu wszystkich tematów postanowiłam, że co mi szkodzi, uderzę jeszcze raz. Przygotowałam podanie do kierownika katedry, że zaliczyłam wszystkie zajęcia, w zeszłym roku miałam 5 z tego koła, dokserowałam kilka stron z indeksu i… udało się 🙂 Pan doktor się za mną wstawił (wspominałam coś o dobrym wrażeniu, nie?) i zostało rozpatrzone pozytywnie. Uff. Wtorek wolny. Więc zaliczę sobie pierwsze półrocze z angielskiego w tym czasie 😉

I nareszcie mogę wziąć się za inne sprawy. M.in. koło naukowe biotechnologii. Wcześniej umówiłam się z dziewczyną z tego koła, że wygłoszę w marcu prezentację na temat nanotechnologii w medycynie. A teraz okazuje się, że to nie będzie „przy okazji” jakiegoś innego wystąpienia, tylko osobne spotkanie koła… Trochę mnie to przeraziło. No ale można spróbować, nie? Byle bym miała odpowiednią ilość czasu, żeby przygotować się dobrze, to będzie ok.

I jeszcze Puls UM 🙂 Właśnie dzisiaj zabieram się za artykuł do lutowego numeru. Będę pisać o „wspomagaczach” nauki w czasie sesji – kawie, napojach energetycznych i tym podobnych (jeszcze bliżej nieokreślonych ;p). Z Pulsem mam jeszcze jeden problem… Bardzo dużo osób z pulsowej „kadry” w tym roku musi zakończyć działalność i trzeba wybrać nowe osoby na ich miejsce… Odbyło się już głosowanie, mające na celu wyłonienie trzech kandydatów na każde stanowisko… Mam wrażenie, że to jakieś nieporozumienie, bo zostałam „nominowana” do funkcji redaktor naczelnej, zastępcy, sekretarza lub skarbnika… I nie wiem, nie wiem nie wiem co teraz zrobić. Sama widzę, że będzie kruuucho z gazetą jak wszystkie osoby „trzymające Puls w garści” odejdą… I nie chcę się „wypiąć” na Puls. Z drugiej strony obawiam się, że jeśli przyjmę na siebie jakąś funkcję, to nie dam rady jej sprostać. Owszem, w przyszłym roku mam zamiar zrobić sobie rok wolnego od biotechnologii ale to tylko dlatego, żeby poradzić sobie na trzecim, najcięższym roku farmacji. Ale nawet gdybym się zgodziła, to którą funkcję miałabym wybrać? Kto byłby najlepszy do utrzymania gazety w ryzach? Nie mam zielonego pojęcia, a coś zdecydować trzeba…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: