Archive for Styczeń 2010

h1

GMO- czy trzeba się bać?

Styczeń 23, 2010

Wielu ludzi postrzega GMO jako samo zło. Inni rozpływają się w zachwytach… Ja jednak nie chciałabym przyjmować żadnej z tych postaw. Moim zdaniem najważniejsze jest wyważone zdanie w tej kwestii. Ani bezpodstawna krytyka ani bezgraniczne zaufanie nie mogą przynieść nic dobrego.

Jako wstęp do moich „gmowych rozważań” chciałabym przedstawić prezentację moją i koleżanki, wykonaną na seminarium z biologii z genetyka: 

prezentacja gmo

Niestety to jedyny sposób w jaki udało mi się ją tu umieścić ;p Wrócę do tematu jak najszybciej, gdy uda mi się zebrać jeszcze kilka informacji, porozmawiać z kilkoma osobami z mojej uczelni i zebrać wszystkie moje myśli we w miarę zwartą, informacyjną całość.

Chciałabym również podziękować Jakubowi Milczarkowi za cenne rady na temat prezentacji i za cierpliwość 😉

Reklamy
h1

O nie!!!

Styczeń 1, 2010

Zamiast wszystko naprzód przemyśleć to wzięło się dziecko za wysłanie kilkudziesięciu maili… i teraz nie wie co zrobić. Bo zaczynają przychodzić odpowiedzi pozytywne. Z jednej strony propozycja jest ojjjj kusząca! Miesiąc w labie, wreszcie zdobycie jakiegoś doświadczenia, przeprowadzenie jakiejś części projektu samodzielnie! Miesiąc w kraju, o odwiedzeniu którego zawsze marzyłam. Praktyczne użycie języka! Z drugiej strony- wyjazd w nieznane, samemu, strasznie mnie stresuje. Przecież ja nie lubię jeździć nawet do Poznania (chociaż już trochę się przyzwyczaiłam- ale to chyba nie jest wielki wyczyn po trzech miesiącach)! Zostawić bliskich, dom, psa… Ale przecież jak przesiedzę ten miesiąc w domu bezczynnie, zleci na „niczym” i będzie „zmarnowany” to będę czuła się jeszcze gorzej. A przecież później będą prawie dwa miesiące, żeby odpocząć z rodziną. A jak mi nic nie wyjdzie z tego projektu? Będę siedziała w labie przez miesiąc, a nie zoptymalizuję sobie metod i nie dojdę do żadnych wniosków? Frustrujące. Ale czy rzeczywiście bez żadnych korzyści? Teraz wszystko zalezy od rodziców. Bo jak nie wyrażą zgody (lub zasugerują jak bardzo nie chcą żebym jechała) to niestety- ale sumienie mi nie pozwoli jechać. Oh my! Gdybym tam nie musiała jechać sama! Dzieciuch ze mnie wychodzi no!